Wspomnienia córki mjr. Romana Proszka

W 2015 r. byłam bardzo wzruszona kiedy otrzymałam wiadomość, że ten pomnik ku pamięci Ojca, mjr. Romana Proszka i jego kolegi szkolnego, rtm. Mariana Jureckiego, będzie postawiony w Stróżach. Istnieje punkt styczny między moim Ojcem a Armią Krajową. Moja Mama, śp. starszy sierżant Zofia-Hanka Proszek, z domu Siemaszko, była żołnierzem AK i brała udział w Powstaniu Warszawskim, po którym była w obozie Oberlangen i Wilhelmshafen. 1 Dywizja Pancerna oswobodziła Wilhelmshafen, ale rodzice poznali się dopiero w 1950 roku w Kanadzie.

A teraz kilka moich wspomnień o Ojcu – Majorze Romanie Józefie Aleksandrze Proszek. Wspomnienia, które są bardzo związane z 1 Dywizją Pancerną. W 1972 roku, kiedy mieszkałam we Francji, miałam okazję zwiedzić Normandię i przejechać się szlakiem 1 Dywizji Pancernej od Arromanches do granicy Belgii. Ale to nie był pierwszy raz, gdy odwiedziłam te pola bitwy i cmentarz w Urville-Langannerie.

Będąc małą dziewczynką na farmie w Kanadzie, miałam mnóstwo okazji podsłuchiwać mego Ojca, śp. Majora Romana Proszek, gdy on z kolegami, dyskutował i przeżywał lata wojenne, przedwojenne, i jak los ich spotkał na Zachodzie.

Dla mnie to była szkoła poza lekcją historii w szkole kanadyjskiej. Z roku na rok serdeczne i wzruszające zebrania, spotkania koleżeńskie, kolacje, zjazdy były organizowane przez Stowarzyszenie Żołnierzy Pierwszej Dywizji Pancernej. Sięgając wstecz, mogę śmiało stwierdzić, że to były dla mnie lekcje historii o II wojnie światowej. Jak byłam na studiach uniwersyteckich, to sama brałam udział w tych dyskusjach o bitwie pod Falaise, szkoleniach wojskowych w Szkocji, ile czołgów stracono na Maczudze itd. Mogę także napisać wiele o przebiegu historii Stowarzyszenia, które zostało założone w Anglii. Koło w Kanadzie zorganizowało się w latach pięćdziesiątych. Mój Ojciec był prezesem Stowarzyszenia od 1969 r. aż do śmierci w 1985 r. 

Chcę podzielić się z Wami kilkoma fragmentami moich wspomnień, bo są to moje ulubione wspomnienia o Ojcu:

  • Pierwsza wizyta śp. Generała Maczka w Toronto.  Miałam może pięć lat.  Całymi tygodniami słyszałam – Generał przylatuje ze Szkocji. Ojciec był bardzo dumny i podniecony. Mundur był gotowy, medale błyszczały. Ojciec z kolegami przywitali Generała na lotnisku z kwiatami; to było ich pierwsze spotkanie z Generałem po wojnie. Ojciec traktował swoich żołnierzy z czasów wojny jako kolegów, a Oni dalej zwracali się do Ojca z szacunkiem – On był Panem Majorem do końca swego życia.
  • W latach szkolnych, na wakacje letnie, nasza rodzina podróżowała w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych – od kolegi do kolegi Taty z 1 Dywizji Pancernej!  Czasami to było pierwsze spotkanie po wojnie. Radość w oczach i wspomnienia to były węzły, które wzmacniały kontakty koleżeńskie.
  • Mój pobyt we Francji, rok 1972, zrobił na mnie szalone wrażenie. W północnej Francji – w Caen, Falaise – mieszkańcy pamiętali “la Division blindée polonaise”.  Przy kawie z małym koniakiem opowiadali o swoich przeżyciach z lat wojennych. Z dumą i ze łzami w oczach opowiadali jak żołnierze Pierwszej Dywizji Pancernej jechali przez pola, lasy i wioski, aby walczyć o Ich wolność.
  • Warszawa – sierpień 1974 r. Oficjalna ceremonia pochowania prochów Śp. Generała Tadeusza Majewskiego, który zmarł w 1969 r. w Kanadzie. Patrząc na twarze – młode i stare – widziałam szacunek dla żołnierzy przeplatany tęsknotą za wolnością, której w tamtych latach nie było jeszcze w Polsce. 
  • Myślami sięgnęłam dwa lata wcześniej na inny cmentarz: Urville-Langannerie, gdzie białe krzyże stoją na warcie dla tych, co walczyli za wolność. Chodźcie ze mną wstecz, do tamtych lat.

Chciałabym podzielić się wierszem, który napisałam, gdy mieszkałam we Francji w 1972 roku i miałam zaszczyt przebyć trasę, która prowadziła mojego ojca z Caen do granicy z Belgią.


Jeszcze jeden raz …
Jeszcze jeden raz przejdę się drogą moich wspomnień.
Chodź ze mną …

One More Time …
One more time I will walk the road of my memories,
Come with me …

Jeszcze jeden raz pójdę do lasu, gdzie ptaki dziś śpiewają,
a wczoraj czołgi do bitwy dążyły.
Jeszcze jeden raz przejdę się przez polany, gdzie mnóstwo maków kwitnie,
dzięki rozlanej krwi żołnierzy, gdy walczyli o wolność – własną i innych.               

One more time I’ll stroll through woods where today birds sing,
and yesterday tanks rumbled to battle.
One more time I’ll stroll in fields where poppies flourish aplenty
thanks to spilled blood of soldiers as they fought for freedom – theirs and others.

Jeszcze jeden raz chcę iść tą drogą, która prowadzi od plaży Juno do Arromanches
przez Falaise, Chambois, Mont Ormel, Breda.
Przez doliny i wzgórza, pola i wsie
Do bramy Oberlangen, do Wilhelmshafen,

One more time I will walk the roads from Juno Beach to Arromanches,
through Falaise, Chambois, Mont Ormel, Breda.
Down through valleys and forests, fields and villages
to the gates of Oberlangen, to Wilhelmshaven.

Jeszcze jeden raz niech zimne wiatry ochłoną gorące iskry uczuć
gdy staniemy przed białymi krzyżami,
ostatnie miejsce wiecznego spoczynku wielu dobrych dusz.
Dziś łączą nas wspomnienia tych lat –
już tak dalekich, jednak bliskich serc naszych.

One more time let cold winds soothe hot sparks of emotions
as we gaze upon rows of white crosses,
the final resting place of many brave souls.
Today we are linked through past memories
so far away yet dear to our hearts.

Proszę, chodź ze mną …
Przejdziemy się ścieżkami naszych wspomnień,
aby z szacunkiem podziękować tych, którzy są z nami,
i pożegnać tych którzy, śpią wiecznym snem.
Chodź ze mną …
jeszcze jeden raz….

Please come with me …
We’ll stroll down memory lane
to respectfully thank those who are still with us
as we bid farewell to those in eternal rest.
Come with me …
one more time …

autor: Iwona Proszek-Mooney

źródło informacji: dokumenty prywatne Iwony Proszek-Mooney uzupełnione informacjami pozyskanymi z Internetu